RSS
sobota, 05 lipca 2008
Euro w oczach mych po raz ostatni.

Jak juz  wszyscy wiedzą, na przykład z moich wpisów na blogu, Euro 2008 mamy juz za sobą. Jak wszyscy wiedzą, a jak nie wiedzą to właśnie się dowiadują, jestem kibicem Manchesteru United. Jak wszyscy się domyślają, a jak się nie domyślają to won jełopy stąd, ten wpis będzie o poczynaniach Czerwonych Diabłów w czasie Ojro. Jako, że nie mieliśmy przyjemności na austryjacko-szwajcarskich boiskach oglądać Dumy Albionu (albo błysnąłem, ale wymyśliłem nową nazwę dla reprezentacji Anglii) przez co graczy United nie było tak wielu, jak wielu powinno być. Jednak jakaś część była, a nawet jak nie była to się jakoś w czasie Euro przypomnieli. Oto lista Mallego.

 

Edwin van der Sar. Jako pierwszy, jako najlepszy. Zawędrował z reprezentacją tylko do ćwierćfinału mimo, że po rozgrywkach grupowych Holendrzy byli uznawani za faworytów imprezy. Jednak po wyjściu z grupy wpadli na Rosjan i rewelacyjnego tego dnia Arszawina. Weteran z Voorhout wpuścił trzy bramki, ale mimo tego był najaśniejszą postacią Oranje. W grupie Edwin zagrał dwa pierwsze mecze i wpuścił w nich jednego gola. Edzio ogólnie zagrał bardzo dobrze. Obronił kilka trudnych strzałów, miał trochę szczęścia. Na dobrą sprawę nie ma do czego się przyczepić. Szkoda tylko, że taki piłkarz nic nie osiągnął i nic nie osiągnie w reprezentacyjnej piłce. Ocena szkolna = 5+ plus na osłodę.

 

Cristiano Ronaldo. Najprzystojniejszy, najsłodszy z listy a w prostym równaniu potencjał*Euro wypada najsłabiej. Bohaterowi sagi "Ronaldo w Madrycie" Euro wyszło średnio. Nie takiego turnieju oczekuje się od najlepszego piłkarza na ziemi. Może wpływ na to miało towarzystwo w ataku, a raczej jego brak. Ani Gomes, ani Almeida nie dorównują "klasą" Pauletcie, który i tak miał tyle współnego z prawdziwym napastnikiem co Rafał Grzelak z brazylijską techniką. Ok, przesadziłem. Jeżeli Rafał mnie czyta to go przepraszam. Może wpływ na to miało przesadne przywiązanie Crisa do lewego skrzydła. Ktokolwiek wpadł na to przywiązanie Boskiego powinien zostać złamany kołem. Podsumowując, więcej podczas Euro mówiło się o przenosinach Ronaldo do Realu (głos w tej sprawie zabrał sam piłkarz, dwunastu graczy United, reprezentacji Portugali i Realu, jego agent, preseni obydwu klubów, znane osobistości związane z klubami, jego matka, jego brat a w najbliższym czasie głos ma zabrać sam papież) niż o jego grze. Może też dlatego, że nie było co podsumowywać? Portugalczycy odpadli w ćwierćfinale z Niemcami, a Złoty Chłopiec z Madery z pewnością nie zaliczyć tego meczu do średnich. Wcześniej Ronaldo wystąpił w dwóch pierwszych meczach i również nie zaprezentował się z najlepszej strony. Strzelił bramkę, zaliczył asystę, "zaprosił do udziału w akcji Pepe", trochę pokiwał, popodawał do tyłu. Ogólnie całkiem przyzwoicie, ale bez fajerwerków. Ocena szkolna 3=== zdolny, ale leniwy.

 

Nani. Przez całe Euro drżałem, żeby nie odnowiła mu się znowu kontuzja głowy jakiej nabawił się w meczu z Wigan pod koniec sezonu. Wszak już raz, podczas finału LM z Chelsea rana cięto-szarpano-rwana mu się odnowiła. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Na tym szczęście Naniego się kończy. Portugalia z Nanim odpadła tak szybko jak Portugalia z Ronaldo. Nani przegrał rywalizację na prawym skrzydle reprezentacji z Simao. Nani zagrał jeden cały mecz w grupie. Poza tym dwukrotnie wchodził z ławki. W ćwierćfinale zaliczył asytę. Poza tym niczym szczególnym nie błysnął. Jak cała reprezentacja Portugali grał trochę bez pomysłu  Ocena szkolna 3, ale mocne.

 

 

Patrcie Evra. Reprezentacja Francji była jedną z największych, jeżeli nie największą negatywną niespodzianką turnieju. Wicemistrzowie świata odpadli z Euro już po fazie grupowej. To, że byli w grupie śmierci w ich przypadku akurat niewiele zmienia. Jedną z niewielu postaci, która swojego wsytępu na Euro nie musi się wstydzić jest właśnie lewy obrońca United. Evra nigdy nie był faworytem Domenecha do gry na lewej obronie reprezentacji. Przegrywał miejsce w skladzie z obrońcą Barcelopny Ericiem Abidalem. Jednak gdy w końcu selekcjoner Francji postawił na Evrę nie zawiódł się. Patrice kilkakrotnie straszył rywali rajdami lewą flanką. Stwarzał zagrożenie pod bramką większe niż Anelka czy jakiś inny Maluda. Niestety dla Patrica koledzy z reprezentacji zagrali fatalnie wszystki mecze. Ocena 3 +, mimo wszystko najlepiej z drużyny.

 

 

Wayne Rooney. Anglik zamiast na boiskach Austri i Szwajcari męczył się na swoim dość długim wieczorze kawalerskim. Roo przygotowuje się do ślubu z tą taką Coleen McLouglin. Jest to dla niego sytuacja tak stresująca, że z tych 'nerw' zaczął palić papierosy. /EDIT: Już po ślubie są ponoć./ A fe Wayne. Ocena szkolna 1, a w poniedziałek z matką przyjść!

 

Tomek Kuszczak. Tomek to chłopak bardzo zdolny i chyba za bardzo ambitny. Nigdy nie był faworytem Leo, poza tym rywalizuje o miano bramkarza numer 1 z Arturem Borucem, więc nie ma się co dziwić, że rywalizację non-stop przegrywa. Po ucieczce ze zrgrupowania jego notowania u Holendra zapewne jeszcze spadną. No cóż, nie pozostaje nic innego jak poczekać na swoją szansę i w United i w kadrze i pokazać, że aspiracje do numeru jeden (tu i tu) były słuszne. Oceny brak - nieobecność.

 

 

Na tym kończę Euro 2008 w oczach mych.  Później może coś jeszcze napiszę, może.

17:46, malluch1988
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 lipca 2008
Euro w oczach mych volume3.

Fajnie się stuka w klawisze, a stukanie bez sensu (jakby to jakiś sens miało!) jest bez sensu bo wychodzą jakieś dziwne wyrazy. Żeby nie być gołosłownym przykład:

 

ghuofxdfjasdbfas8dfasfas8

 

Proszę. Gdyby zamiast każdego „s” dać „u” a w miejsce „u” dać „z” jakiś sens by to miało. Jak więc widzicie klikanie na tak zwany oślep, lub jak kto woli po krzynówkowemu, postanowiłem zastąpić pisaniem o Euro, które już za nami. Za mną dwa wpisy. Nie mam dość, chcę pomęczyć kogoś kto to czyta. Więc co dziś moi drodzy u mnie. Btw, zabrzmiałem jak jakiś Majewski, nie? No więc chciałem skleić jakąś jedenastkę turnieju. Jednak uznałem, że to bezsensu prawie jak klikanie ot tak w klawiaturę (dhasygfyasgfasfyas2hdsjac), bo nie można pominąć pewnie jakiegoś Turka, Ruska czy innego Niemca. I o ile Niemca mógłbym nie pominąć o tyle Kebabów i … ee.. no… Wódków pewnie bym pominął, bo ich nie pamiętam. Więc zczubowe „Dobry pomysł – Zły pomysł” w moim wykonani, czyli seria In Plus, In Minus. Patrzajcie na mnie, zrobiłem sobie serię, a przed oczami mam właśnie całą moją 20tysięczną „czytelnię”. Taki ze mnie łotr.

 

In Plus: Bramkarze. Boruc, Van der Sar, Cassilias. Wszyscy trzej udowodnili na Euro swoją klasę. Artur w trzech meczach nie dał się pokonać w sytuacjach sam na sam, a jako, że w polskiej obronie mieliśmy Jopa tych sytuacji było dużo. Edek bronił rewelacyjnie w grupie, tyle, że jego partnerzy z obrony jakoś nie bardzo chcieli mu pomóc. A Iker bronił to co bronił. W finale fajnie powychodził, powybijał. Ogólnie nieźle.

 

In Minus: Bramkarze. Cech, Rustu, Lehman. Cech za błąd w meczu z Turcją(?). Nawet taki wiersz wymyśliłem o tym zdarzeniu. Uwaga, bo będę recytował z pamięci. Petru Cechu, w kasku gałganie, czemuż się brał, za to dośrodkowanie. Kiepski wiersz, bo i wyjście kiepskie. Rustu dobrze wie za co. Ja nie wiem, ale Wy wiecie, więc jestem usprawiedliwiony. Lehman był niepewny, pewnie coś spierdzielił, a na dodatek jest z Arsenalu. Pozycja w moim rankingu pewna.

 

In Plus: Obrońcy. Lahm, Ramos, Żirkow. Lahm wyróżniony za drugą z rzędu imprezę, w której pokazuje jak obrońca powinien grać z przodu. Za gratis można uznać też zachowanie w meczu z Hiszpanią, czyli za pokazanie jak obrońca nie powinien grać z tyłu, a już w szczególności mając za sobą Lehmana. Ramos w części pucharowej grał świetnie. Zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. Żirkow to moja maskotka. 

 

In Minus: Obrońcy. Metzelder, Jop, Jop. Jop dwukrotnie za 45 minut z Austrią. Ze swoich źródeł wiem, że Leo planował na drugą połowę zamiast Jopa na boisko posłać samą koszulkę z jego nazwiskiem. Istnieje bowiem ryzyko/szansa, że na koszulce ktoś się pośliźnie. Jop jest także bohaterem najbardziej mnie nurtującej zagadki w polskiej piłce ostatnich lat, czyli „Kto w polskiej kadrze biegał najszybciej?”. Metzelder wygrał miejsce w moim rankingu swoimi rajdami w finale. Zbychu Boniek zauważył, więc żeby nie być gorszym zauważam i ja.

 

 

In Plus: Pomocnicy. Sneider, Xavi, Podolski. Sneider za przyjemną dla oka grę w grupie, ładną bramkę. Wyróżnienie dla Xaviego jest wyróżnieniem dla całej pomocy Hiszpanów. W sumie powinienem w miejsce Xaviego dać Sennę, ale chcę być alternatywny. Podolski strzelił dwie bramki Boruchowi za co powinien być nominowany do najlepszego piłkarza mistrzostw.

 

In Minus: Pomocnicy. Ballack, Ribery, Pirlo. Misza przegrał kolejny finał. Dobrze mu tak. Poza tym jako mózg kadry niemieckiej nie pokazał nic co uprawnia do bycia mózgiem jakiejś kadry. Ribery miał być następcą w drużynie narodowej Zidane’a. Nie był. Francuzi zagrali słabo, nudno, a co najśmieszniejsze gorzej od Polski. Oni w swojej grupie śmierci, my w naszej. Minus dla Pirlo jest minusem dla całej włoskiej kadry. Od Mistrzów Świata wymaga się więcej.

 

In Plus: Napastnicy. Van Nistelrooy, Torres, Villa. Ruud grał naprawdę fajnie. Te jego podanie na środku boiska obiema piętami było najwyższej światowej klasy. Jak powiedział Bożydar, van Nistelrooy w Realu to nie ten sam van Nistelrooy co w United. Nie jest już typowym lisem pola karnego. Dla potwierdzenia tych słów van Nistelrooy postanowił strzelić nie z pola karnego, a z pola bramkowego. Torres pokazał, że potrafi grać nie tylko w drużynach średnich (Athletico, Liverpool), ale także w drużynie niezłej (Mistrz Europy jakby nie patrzeć jest niezły. Chyba, że mistrzem jest Grecja). Fernando pokazał swoje zalety, a w dodatku był młody, ładny i strzelił gola dającego Hiszpanii Mistrzostwo Europy. Villa został królem strzelców, więc oddajmy królowi co królewskie.

 

In Minus: Napastnicy. Benzema, Toni, Klose. Dla młodego snajpera z Lyonu miał być to turniej udowadniający jego wielkie umiejętności. Tak raczej nie udowodnił. Żeby Benzenie nie zrobiło się przykro część chwały za minusa może przelać Henry’emu. Mimo, że Włosi dostali zespołowego minusa na ręce Pirlo to na osobne wyróżnienie zasługuje Toni. Po prostu. Klose dostaje minusa za… jakżeby inaczej słabą grę i brak bramek.

 

In Plus In Plusów: Wyróżnienie specjalne numer jeden. Dirk Kuyt. Za bycie najlepszym drewnianym skrzydłowym mistrzostw. Na Euro zagrał solidnie. Widocznie mając za kolegów lepszych partnerów nabiera wiatru w skrzydła i potrafi się wspiąć na nieosiągalny w klubie poziom.

 

In Plus In Plusów: Wyróżnienie specjalne numer dwa. Marcos Senna. W opiniach wielu ekspertów najlepszy piłkarz Euro. Skoro tak sądzą eksperci to ja też tak sądzę.

 

In Plus In Plusów: Wyróżnienie ostatnie, ale najważniejsze. Fernando Torres. Jedyny znany mi piłkarz, który miał dobry sezon i dobre Euro. Powiedziałbym nawet, że miał bardzo dobry sezon, ale tak nie powiem, bo Liverpool i bardzo dobre nie idą z sobą w parze. Powiem za to, że miał bardzo dobre Euro i bramka w meczu z Niemcami mu się należała.

 

In Minus In Minusów: Wyróżnienie naprawdę specjalne, dla naprawdę specjalnego piłkarza. Mariusz Jop. Jop się.

 

Pewnie pominąłem kogoś, bo nie mam pamięci do nazwisk. Podobnie zresztą jak wielki nieobecny tego Ojro, Dariusz Szopawski. Czy jakoś tak. W każdym razie przepraszam za braki. Jak się komuś nie podoba co napisałem, to ja to mogę zmienić! Dziękuję za uwagę i do zobaczenia.

12:27, malluch1988
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 lipca 2008
Euro w oczach mych volume2.

Ojro a sprawa Polska.

 

Niemcy, Austria, Chorwacja. Grupa całkiem przyjemna, terminarz marzenie. W pierwszym meczu wchodzimy w Euro remisem, drugi wygrywamy bez problemu i trzeci dla świętego spokoju, żeby wpuścić Chorwatów remisujemy. Taki scenariusz napisałem dla naszych orłów Benauera. Pani producent Rzeczywistość naniosła jednak pewne poprawki i nie moja wizja jednak ciut się zmieniła. Można było się tego spodziewać, gdyż jak wieszczą wszelkiej maści eksperci turniej przegraliśmy przed jego rozpoczęciem. Najdziwniejsze jest to, że dowiedzieliśmy się o tym, a jakżeby inaczej, po naszych meczach. Selekcja zła to raz. Kłótnie w kadrze to dwa. Zły sztab to trzy. Cztery to zła i mało nowoczesna taktyka. Pięć to złe zgrupowanie. Sześć zostawiamy „for Money”. No i szczęśliwa siódemka dla osoby selekcjonera, przez którą wszystko co złe, wszystko co złe, wszystko co złe. Szczęściem możemy nazwać nasz dorobek punktowy i grę naszych, która krótkimi momentami nie była zła. Nie ma sensu się rozpisywać więcej o naszej kadrze, bo wszystko zostało już powiedziane zarówno przez mądrzejszych ode mnie jak i (tu zabrzmię nieskromnie) głupszych. Wszak mam prawie wyższe wykształcenie.

 

Idąc zczubowym tropem „Dobrego pomysłu – Złego pomysłu” postanowiłem podsumować In plus i In minus Polaków. Różnych.

 

In Plus:

 

Polska na Euro. Nasze pierwsze Euro. O to jedno Euro, a przy dzisiejszym kursie jest to coś, jesteśmy mądrzejsi. To jedno Euro bliżej do naszego, polskiego Euro. Mimo wszystko naszą obecność na Euro należy zapisać na plus. Przynajmniej jednej wielkiej ekipy nie było, a przy okazji kilku solidnych. Byliśmy my. Nie byliśmy najsłabsi (no, tutaj można się kłócić). Pokazaliśmy, że mamy naprawdę wspaniałego bramkarza. No i że mamy kibiców na światowym poziomie. A, no i już gorzej raczej nie będzie.

 

In Minus:

 

Polska na Euro. Jesteśmy jedno Euro mądrzejsi i już wiemy, że z Europejskie salony mają wysokie progi. No i kurs nie już nie jest taki ciekawy jak kiedyś. Zaraz obok Grecji i Francji byliśmy najsłabszą ekipą. Poza Borucem i nie-polakiem-i-nigdy-nie-będziesz-Rogerem nie pokazaliśmy żadnego piłkarza. Chyba, żeby Jopa podciągnąć pod piłkarza… No i trochę zawiało wioską z naszych drewnianych chatek już po samym Euro.

 

In Plus:

 

Polscy bramkarze. A konkretniej Artur Big Mac Boruc. Obronił wszystko, co obronić się dało. Pokrzyczał, podenerwował się, syna godnie przywitał. Pokazał klasę jednym zdaniem. Na plus można też zaliczyć Kuszczaka i jego jaja. Pokazał, że je ma.

 

In Minus:

Polscy bramkarze. A konkretniej Artur Big Mac Boruc. Obronił wszystko, co obronić się dało. Pokrzyczał, podenerwował się, syna godnie przywitał. Podniósł swoją i tak wysoką cenę jednym zdaniem. Ciężej go będzie komuś z Celticu wyjąć. No i Kuszczak. Gdyby nie był z United napisałbym, że jest bufonem. Nie tym bufonem z Włoch. Takim bufonem co to jest zarozumiały.

 

In Plus:

Ten, który nigdy nie będzie Polakiem. Cokolwiek nie znaczyłoby w opinii mądrych kibiców bycie Polakiem… Brzmi to dumnie. Roger też może być z siebie dumny. Pokazał, że dobra technika niekoniecznie jest równoznaczna z techniką Smolarka. Dobry technicznie zawodnik na małej przestrzeni potrafi zabić trzech rywali. A nie tylko przyjąć piłkę tak, żeby za daleko nie poleciała.

 

In Minus:

Ten, który nigdy nie powinien już być Polakiem, czyli Łukasz Podolski. Ściślej mówiąc akcja zabierzmy Podolskiemu paszport, którego jak się okazało Łukasz nie ma. Jak akcja przyznania obywatelstwa Rogerowi związana była z wyjściem z drewnianych chatek tak akcja z paszportem Poldiego powinna być związana z wyjściem z glinianek i szałasów. Chociaż może bardziej przydałoby się aby twórcy tej złotej idei do takich szałasów weszli. Szałasy spalić, zburzyć i zakopać.

 

Teraz tak od dupy strony:

 

In Minus:

Polscy napastnicy. A raczej ich brak. Smolarek pokazał, że do klasy światowej brakuje mu tak wiele jak mi do Kuli (żart taki. Wiadomo przecież, że mi do Kuli brakuje znacznie więcej). Żurawski pokazał, że w 45 minut można nie pokazać nic, albo też coś o czym i tak się zapomina. Saganowski z atakiem na Ojro miał niewiele wspólnego. Pozostałych napastników nie wymienię, bo ich nie pamiętam. A, nie. Był ten taki młody chłopaczek o nazwisku Zahorski. Ogólnie to w porządku. Był on na boisku?

Jednak największy minus należy się napastnikom, którzy na Euro nie pojechali. Problem w tym, że na dobrą sprawę ich nie ma. Jak się wysilę, pomarszczę to do głowy przychodzą mi Jeleń i Wichniarek. Oni jedyni mogli by sprawić różnicę.

 

In Plus:

Polscy napastnicy. Jeleń, Wichniarek, Smolarek, Żurawski. Oni mogą zrobić różnicę w eliminacjach do MŚ. Dobrze, że się nie zmęczyli, a pobyli w fajnym towarzystwie. Pozwiedzali obce kraje. Będą gotowi do rywalizacji w klubach.

 

In Minus:

Pozostali polscy piłkarze. Nie ma sensu wszystkich wymieniać. Warto wspomnieć jednego. Krzynówek. Na dobrą sprawę można kończyć. Po co się denerwować, guziki wysilać?

 

In Minus z Plusem:

Kilku polskich piłkarzy. Lewandowski, Dudka, Bąk, Żewłakow, Wasilewski i może ktoś jeszcze. Nie to, żeby grali dobrze. Zawiedli, ale się odegrają. Bądź też nie.

 

 

Dziękuję za uwagę i zapraszam na inne jakieś Eurowe uwagi. Nie mam dosyć póki co.

13:38, malluch1988
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 czerwca 2008
Euro w oczach mych volume1.

No i jesteśmy po Euro. Niecały miesiąc przez który żyło się jak nie tylko, to głównie piłką. Na dobrą sprawę było to moje takie pierwsze Euro. I, że tak powiem mój pierwszy raz spełnił moje oczekiwania w stu procentach. Tak z okazji tego, że lubię postukać w klawiaturę postanowiłem wystukać potomka w postaci jakiegoś tekstu. I tak więc oto EURO 2008 Szwajcaria – Austria według Mallego. Nie całe Euro, nie nawet większość. Co pomyślę to spiszę. Na początek co mi się nie podobało już przed rozpoczęciem turnieju, czyli brak Anglii. Turniej najlepszych drużyn Europy, a co za tym idzie i piłkarzy, bez Rooney’a, Ferdinanda, Gerrarda, Lamparda czy nawet od biedy Owena? Łeee. Skoro Hiszpanie zaczęli na Euro grać jak przystało na Hiszpanów, to kto wie czy Anglicy nie zagrali by jak na Hiszpanów przystało. Na pewno nie wie Leo Benhaaker, bo przecież on nic nie wie, nic nie umie, a do tego nie umie wykorzystać potencjału naszej kadry. Takie mam wrażenie po wysłuchaniu Loży Szyderców Ekspertów z Polszy. Jest to sprawa tak oczywista, a przy tym ważna, że należało wspominać o tym przy każdej okazji, a nawet i przy każdej bez-okazji. Najwięcej błędów potrafili wytknąć selekcjonerowi piłkarze, którzy zdobyli srebrny medal na IO w Barcelonie i później zrobili zawrotne kariery wygrywając wszystko co się dało (oczywiście pomijam to co wygrać się nie dało). To także było na minus. Gdyby eksperci pracujący dla Polsatu nie ‘pierdzieli’ tak często o słabościach Leosia to było by ‘ogólnie w porządku’ cytując wieszcza. Komentarze na Ojro były jak na Polskę górno-lotne. Borek, Iwanow i reszta załogi Polsatu (może poza Kołtoniem gdy był główno dowodzącym) spisała się na medal. O dziwo nie pocieszenia. Specjalne wyróżnienie należy się Zbychowi Bońkowi za przeżywanie meczy. 10 ode mnie i zapraszam do mnie.

 

Tyle słowem wstępu. Rozmyślania na temat piłki na Euro przy najbliższej okazji.

20:09, malluch1988
Link Komentarze (1) »
wtorek, 24 czerwca 2008
Notka pierwsza. Ostatnia.

Właśnie założyłem bloga. Teraz już dobra wiadomość: prawdopodobnie nic juz tu nie będzie.

Złe wiadomości volium tu: chciałbym coś pisać, bo lubię pisać głupoty, ale nie będzie mi się chciało, bo taki jestem. Chciałbym pisać głupoty o piłce, bo lubię piłkę. Głupoty zresztą też, jak wspomniałem wyżej. Chciałbym być sławny i bogaty. Wnioski: jestem głupi i dobrze mi z tym.

 A tak całkiem na serio to mam swoje marzenia. Chciałbym jakieś jedno spełnić, więc powiedzmy, że jedno z nich mogę spełniać jakoś tam na blogu. Spełniam więc.

 Pozdrawiam i całuję.

22:44, malluch1988
Link Komentarze (1) »